Badaczom rynkowym, analitykom biznesowym i informatykom bliżej do siebie niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Wszyscy oni projektują miejsca, w które ktoś – respondent, użytkownik – musi coś wpisać. W badaniach to kwestionariusze ankiet, w informatyce to formularze w systemach. I zarówno badacze, jak i informatycy, doskonale wiedzą, że to nie jest wszystko jedno co i jak ma być wpisane.
Weźmy coś tak banalnego jak wiek. Możemy naszego usera (czyli respondenta lub użytkownika systemu) poprosić, żeby wpisał po prostu ile ma lat. Tylko, że problemy dopiero się zaczynają. Po pierwsze, ludzie różnie ten wiek w latach liczą – jedni rocznikowo, inni biorą pod uwagę dzień urodzin. I osoby urodzone w tym samym roku mogą podać dwie różne liczby. Po drugie, jak ktoś bardzo chciałby skłamać, to w przypadku wieku jest to proste: ot, doda sobie lub odejmie kilka lat. Banalna matematyka. Po trzecie, jakaś zdolna jednostka stwierdzi, że podawanie wieku liczbą jest nudne i wpisze słownie. O ile pole wpisywania danych pozwala na taką dowolność.
To może poprośmy naszego usera o wpisanie roku urodzenia? Tego raczej nikt słownie nie będzie wpisywał. I odpada kwestia “miałem już urodziny czy nie?”. No i kłamać jest nieco trudniej, bo jak ktoś stwierdzi, że się odmłodzi lub postarzy, to najpierw musi rozwiązać w głowie zagadkę “odjąć czy dodać?”, a potem przeprowadzić działanie na czterocyfrowej liczbie. To już łatwiej wpisać prawdę. Z kolei na poziomie bazy danych od bieżącego roku system odejmie rok urodzenia i elegancko wyliczy wiek wszystkim według tej samej zasady.
Czyli co? Problem rozwiązany? Niezupełnie. W wielu przypadkach podanie roku urodzenia wystarczy, ale nie zawsze. Gdy zależy nam na określonym wieku usera, to sama znajomość rocznika to za mało. Do gry wraca pełna data urodzenia. Bo, na przykład, dwie osoby, które mają rocznikowo po 18 lat, ale tylko jedna minęła już swoją datę urodzin, mają w świetle prawa zupełnie inne możliwości. Podobnie może być z wszystkimi programami czy promocjami, do udziału w których uprawnia dopiero ukończenie określonego wieku. Dodatkowym argumentem za podaniem pełnej daty jest to, że ludzie są tak przyzwyczajeni do jej recytowania, że prędzej odruchowo podadzą właściwą datę niż coś w niej zmienią.
No dobrze, skoro już wiemy, że chcemy pełną datę, to koniec problemów? Jeszcze nie. Zostaje kwestia sformatowania pola wpisywania daty. A formatów może być mnóstwo: miesiąc liczbą arabską, rzymską lub słownie, kolejność dzień-miesiąc-rok lub na odwrót, nie wspominając o amerykańskiej konwencji wstawiania miesiąca przed dzień. Jak nie chcemy potem zamieszania w bazie, to struktura musi być jasna i wymuszona na userze: podaj mi datę tak, a nie inaczej.
Uff… uporaliśmy się z wiekiem. To teraz może wykształcenie? Albo dochód? Sytuacja rodzinna? Wbrew pozorom każdy z tych cech to konieczność podejmowania kolejnych decyzji: o co ja chcę usera tak naprawdę zapytać? Po co mi ta informacja? Co z nią potem zrobię? Bo obowiązuje jedna prosta zasada: bez wyraźnej potrzeby nie można zostawiać userom miejsca na zastanawianie się co i jak wpisać. Bo ilu ludzi, tyle może być decyzji. To badacz, analityk biznesowy, informatyk, musi wiedzieć co chce uzyskać i tak zaprojektować kwestionariusz/formularz, by ten cel osiągnąć bez generowania koszmarnego bałaganu w bazie danych.


